Zdobienia mechanizmu to szlif na mostkach, perłowanie, niebieskie śrubki i świetny, asymetryczny wahnik – powleczony na czarno ze szlifem słonecznym i logo. T-2077 wygląda jak zegarek, który spokojnie mogłaby nosić postać przemierzająca ulice Night City, np. Johnny Silverhand, grany przez samego Keanu Reevesa. Futurystyczna forma koperty i ładnie dopasowanej do niej, zintegrowanej bransolety jest na tyle nietuzinkowa, że obojętnie nie przejdzie obok niej żaden mniejszy czy większy pasjonat zegarków. Ten napędzający Grande Reverso Ultra Thin Duoface to manufakturowy kaliber 854/1. Numer mechanizmu to 8511. Konstrukcja kalibru powstała w dużym stopniu w oparciu o automatyczne werki marki, oczywiście z uwzględnieniem systemu naciągu, który tutaj odbywa się w pełni przez niezakręcaną koronkę. Wygodna i płynna operacja naciągnięcia sprężyny głównej (2 bębny) gwarantuje satysfakcjonujące 60h rezerwy chodu – a nawet trochę więcej, jak wynikło z mojego testu. Mała, prostokątna, szafirowa lupka powiększająca przytwierdzana jest (przyklejana) na wysokości godz.3, dokładnie nad okienkiem datownika. Choć funkcjonalnie 'działa' bez zarzutu i w znacznej mierze przyłożyła się do rozpoznawalności SUBa, ma mniej więcej tyle samo zwolenników, co osób absolutnie jej nie tolerujących. Do tego stopnia, że nierzadkie były przypadki usuwania lupki ze szkła. Toskańska wyprawa przerodziła się w jego małe tournée, które – muszę przyznać – cieszyło moje oko oraz zmysły prawie tak samo jak włoskie słońce, Aperol Spritz i śródziemnomorska kuchnia.
I o tyle, o ile na początku dość mocno odsunięta i niezabezpieczona koronka wydawała mi się nieporozumieniem (bałem się, że będzie wrzynała się w nadgarstek), po kilku dniach okazało się, że nie tylko nie sprawia kłopotów, ale także bardzo łatwo nią operować, nawet z zegarkiem założonym na nadgarstku. Zarówno nad jak i pod dyskami rezerwy chodu namalowano kolejno nazwę marki, nazwę kolekcji oraz informację o rodzaju naciągu mechanizmu - która jest nieco zbędna i spokojnie mogłaby ustąpić większemu, stylizowanemu napisowi 'Conquest'. Summa summarum elementów cyferblatu, jak na stosunkowo klasyczny w odbiorze zegarek, jest dużo, ale stanowią razem dobrze zaplanowaną kompozycję. Record Heritage udowadnia to co mówiłem z przekonaniem od lat – właściwie zaprojektowany i wykonany, chronograf może być absolutnie klasykiem, któremu doda nutki uniwersalności. Dzięki wprowadzeniu elastycznego pierścienia absorbującego wstrząsy i utworzeniu wolnej przestrzeni między tarczą a kopertą, zamontowany wewnątrz mechanizm zyskał bezpieczny luz, a co za tym idzie zwiększoną odporność na wstrząsy – w tym na upadek z wysokości 6 metrów(!). Na tym jednak nie koniec. Na doskonałym poziomie stoi czytelność wskazań. Gwarantem tego jest czysta tarcza z wyraźnie zaznaczonymi indeksami oraz duże wskazówki i duża ilość masy luminescencyjnej. Data jest bardzo dyskretnie wkomponowana w tarczę.
replica breguet watches Davide Cerrato – włoski, ekscentryczny gentleman - jest niemal jednoosobowo odpowiedzialny za dzisiejszy wizerunek manufaktury Montblanc. Po pięciu latach intensywnej pracy nad reaktywacją marki Tudor, Cerrato przeniósł swój designerski warsztat do Le Locle i stanął za sterami działu projektowego firmy, która ciągle boryka się ze swoją 'nie-zegarkową' tożsamością. Jego ksztalt (brzegi) jest trochę archaiczny i wydaje mi się, że wraz z kopertą mógłby przejść drobny lifting polegający na wyostrzeniu krawędzi. Taki zabieg nadałby zegarkowi kojarzonej z tool-watchami surowości.