zegarek certina męski

Gdyby natomiast znudziła nam się zimna stal, Alpinist bardzo dobrze prezentuje się na wszelkiej maści paskach, od klasycznych skórzanych, po plecione perlony i NATO. Do pełni szczęścia brakuje tu tylko nawiercanych uszu, które ułatwiłyby podmiany - ten zegarek aż prosi się, by trochę z nim poeksperymentować. Jak wspomniałem wielokrotnie na wstępie i w pierwszych akapitach tego tekstu, Rolex buduje tool-watche. Jest jak perfekcyjnie wyszkolony inżynier, powtarzalnie wykonujący swoją pracę z precyzją zegara atomowego. Wszystko jest na miejscu, wszystko tak jak powinno i jeszcze w stosunkowo atrakcyjnej cenie. Cellini Moonphase Ref. 50535 kosztuje krocie – 127 000 PLN. Model ten, w pięciu różnych wersjach kolorystycznych, zaoferowano na platformie Kickstarter i… w ciągu kilkunastu dni zebrał ponad 1000 000 CHF. Skąd tak spektakularny sukces skromnego, napędzanego baterią zegarka? Poniższe zdjęcie fragmentu werku 1400 w miarę dobrze obrazuje poszczególne części wychwytu: koło wychwytowe (1), kotwicę (2), palety (3, 4). W zegarkach z bransoletą zapięcie gra rolę niemal pierwszoplanową. Dlaczego? Bo sama bransoleta to już konkretny kawałek metalu, zatem przydałoby się coś wygodnego do jej obsługi - czytaj zakładania i zdejmowania z nadgarstka. Odyseusz ma prostokątne, 2,5 cm zapięcie motylkowe, zabezpieczone dwoma wygodnymi przyciskami na bokach. Będący do tej pory w ofercie IWC 46 mm model Big Pilot’s (BP) przez lata zaskarbił sobie sympatię sporej ilości kolekcjonerów, celebrytów, ale i zwykłych śmiertelników. Szczególnie tych z nieco masywniejszymi nadgarstkami, lubiących duże zegarki. Na pierwszy rzut oka ten w sumie dość prosty pod względem projektu model nie wyróżnia się niczym specjalnym.
replica gucci giacche Idealnie z kopertą współgra bardzo ładnie zaprojektowana i wykonana stalowa bransoleta. Jej satynowane ogniwa dodają czasomierzowi bardzo sportowego, męskiego charakteru. Bransoleta posiada duże, stalowe zapięcie motylkowe ze starannie wygrawerowaną nazwą modelu na satynowanej powierzchni. Razem kompozycja taka wygląda zdecydowanie oryginalnie i w sumie pasuje estetyce całego projektu. Jest też wierna historii, a to dla osób reaktywujących markę było wartością nadrzędną. Jedno małe 'ale' to fakt, że gabaryty mechanizmu sprawiły iż dwie małe wskazówki (sekundnik i rezerwa) są osadzone ułamek milimetra od dokładnej osi symetrii tarczek. W jego środkowej części wkomponowano piękny medalion, przedstawiający obserwatorium, w którym kiedyś testowane były zegarki oraz towarzyszące mu osiem gwiazd. Powiem szczerze, że będący częścią szafirowego szkła detal był jednym z elementów od których nie mogłem oderwać oka. Cały dekiel jest przykręcany na 4 śrubki w sposób - ponownie - przywodzący na myśl bardziej sportowe zegarki. Przejdźmy teraz do najważniejszego, czyli samego Seiko Prospex SPB143J1. Koperta czasomierza ma średnicę 40,5 mm, 13,7 mm grubości, a lug-to-lug wynosi 47 mm. Krótkie uszy oraz wyprofilowanie obudowy ('wygięty' profil i odstający dekiel) sprawiają, że dobrze dopasuje się niemal do każdego nadgarstka, nawet bardzo drobnego. Zegarek jest czytelny i nie przytłacza, powiedziałbym: w sam raz. Na pierwszy zegarek, wyposażony w świeżutki kaliber, wybrano historycznie umocowany w kolekcji model Chronomat 01 (01 rzecz jasna oznaczające kaliber) – zegarek, który z całą pewnością stanie się jednym z najważniejszych modeli w bogatej historii marki... a raczej manufaktury, już w pełnym tego słowa znaczeniu.
Dodatkowo, gdy zamiast pleksi użyto łapiącego odciski szafiru, do zegarka powinna być dołączana specjalna ściereczka do usuwania zabrudzeń – jak mniemam w szczególności do wariantu z czarną tarczą, na tle której wszystko będzie jeszcze bardziej widać. Marka Linde Werdelin i jej zegarki to z pewnością jedna z ciekawszych propozycji w niezależnym segmencie luksusowych zegarków. Wyjątkowy design jej czasomierzy przykuwa uwagę i zapewnia noszącemu indywidualny, charakterystyczny, osobisty styl. Zegarek jest bardzo ciekawie zaprojektowany, starannie wykonany z niezłej jakości materiałów.