Przy całej mojej ogromnej sympatii dla Vacheron Constantin, niestety nie mogę Wam z czystym sumieniem polecić tego zegarka. Pisanie tej recenzji nie było dla mnie łatwe, bo musiałem poddać krytyce moją ulubioną firmę zegarkową. Zarzuty co do braku praktyczności i nieżyciowych rozwiązań trudno zbyć milczeniem. Tarcza powstała w należącej do Glashütte Original fabryce w Pforzheim. Wykonano ją z niemieckiego srebra (German silver), a następnie poddano galwanizacji i udekorowano delikatnym szlifem słonecznym. Całość jest wypukła i wygląda zjawiskowo. Jedynym minusem – co jest oczywiście kwestią gustu – są cyfry 12, 3, 6 i 9, pełniące rolę głównych indeksów godzinowych. Sytuacja zmieniła się pod koniec 2020 roku, kiedy to światło dzienne ujrzał kaliber 400 - nowy, automatyczny werk, o którym w detalach pisaliśmy TUTAJ. Na drugi trafiła lista miast i można nim sterować przy użyciu dokręcanej koronki na godz. 2. Wystarczy odpowiednio ustawić dysk z listą miast, a z 24-godzinnej skali będzie można odczytać aktualną godzinę (wraz z informacją czy panuje tam dzień, czy noc) w dowolnym miejscu na świecie. Najistotniejszy jednak jest jeden niepodważalny fakt – to sprawdzony, niezawodny, łatwo serwisowalny, funkcjonalny i precyzyjny mechanizm. Jego konstrukcja na bazie projektu Lemanii (należącej obecnie do marki Breguet, tak więc do grupy Swatch) spełniła doskonale oczekiwania, jakie można mieć wobec tego typu mechanizmu. Na (+)- wzmocniony pasek o wydłużonej żywotności- wyjątkowo intensywna czerń koperty- delikatnie i płynnie pracujące przyciski chronografu
Szczerze mówiąc, dawno nie spotkałem zegarka, który za taką kwotę dawałby tyle radości w codziennym użytkowaniu. To jeden z moich faworytów 2018 roku w przedziale cenowym do 10.000PLN. Przypisany do kolekcji Portuguese, nowy Yacht Club, choć od oryginału różni się dokładnie wszystkim oprócz nazwy, można, z lekką dozą marketingowego fantazjowania, uznać za współczesną interpretację luksusowego zegarka quazi-sportowego dla posiadacza luksusowego jachtu… i nie tylko. Centralny punkt kompozycji, w zamyśle zapewne przypominający o globalnym charakterze zegarka, stanowi wycięta w tytanowej bazie mapa półkuli północnej. Trójwymiarowe kontynenty, uzyskane dzięki pracy precyzyjnego lasera, mają złote akcenty oraz złoty napis 'Seamaster' u góry. Detale są bardzo starannie wykonane, ale… zanim skupimy się na nich, to jeszcze słowo o mechanice. I tak wykonana ze stali, pokryta czarnym DLC (Diamond Like Carbon) mierząca dokładnie 46x49mm koperta została, mówiąc wprost, pozbawiona zbędnych ilości materiału. Szkieletowana jest jej cała powierzchnia wraz z bezelem. Jedynym nienaruszonym elementem pozostał czarny, pełny dekiel z wygrawerowanym logo marki oraz czarna, polerowana koronka, również sygnowana logo. replica Omega Speedmaster Watches Kluczowym momentem operowania stoperem jest start, kiedy maksymalne zminimalizowanie efektu skoku wskazówki pozwala na dokonanie precyzyjniejszego pomiaru – rzecz jasna z uwzględnieniem najbardziej niedoskonałego elementu, czyli operującego nim człowieka.
Kampania promocyjna nowego Yacht Cluba przedstawiała kapitana Patrica Quesnela na pokładzie luksusowego jachtu Moon Bird, z sekstantem w ręku i oczywiście zegarkiem IWC na nadgarstku. Z całością ładnie integruje się zatrzaskowe, dość masywne zapięcie z przyciskami, choć i ono ma jeden minus – brak jakiejkolwiek regulacji. Bransoleta jest, mimo tych minusów, wygodna i dobrze komponuje się z równie wygodną, stalową, wypolerowaną na lustro kopertą średnicy 41 i wysokości sporych 16mm (razem z lekko wypukłym, szafirowym szkiełkiem z podwójnym antyrefleksem).