100 000 euro ile to zł

Pamiętam dokładnie moment, kiedy opadła przysłowiowa kurtyna i zgromadzonym na premierowym pokazie gościom ukazał się model Globemaster. Karbowany bezel sprawił, że wiele osób porównało go do Rolexa. I choć faktycznie jest to element kojarzony głównie z niezwykle popularnymi modelami Day-Date i Datejust, Omega wykorzystywała go nie raz już ponad 50 lat temu. Potem – przez dwa tygodnie - zapomniałem, że mam cokolwiek na nadgarstku. To zasługa świetnego wyważenia kompozycji i właściwych proporcji. Inna sprawa, że gdy po zakończeniu testów założyłem swoją Omegę, wydawało mi się, że wcale nie mam zegarka. Kiedy pomyśleliśmy nad tym, by wreszcie przetestować dla Was zegarek manufaktury Seiko, pierwszy problem pojawił się niemal tak szybko, jak sam pomysł – który zegarek wybrać? Ponieważ chcieliśmy pokazać, co japońscy zegarmistrzowie tak naprawdę potrafią, wybór powędrował w kierunku wspomnianej, topowej linii marki – Grand Seiko. Wszystko zamknięto przy tym w rozsądnie zwymiarowanej kopercie. Na chwilę obecną dostępnych jest sporo różnych wariantów zegarka, w tym z kopertą w rozmiarze 36 mm (również w opcji z brązu). Wszystkie je znajdziecie na stronie producenta. Obok sekstantu jednym z istotniejszych narzędzi był morski chronometr czyli mechaniczny zegar z prostą, czytelną tarczą i precyzyjnym wskazywaniem czasu. Chronometry takie (wiele z nich można dzisiaj oglądać w zegarkowych muzeach) były duże i średnio poręczne, Portugalscy 'biznesmeni' zamarzyli sobie więc chronometr na rękę. We wspomnianej wkładce wygrawerowano i wypełniono na biało podziałkę nurkową. Sam pierścień obraca się (a wręcz ślizga) gładko w jednym kierunku, z ledwie słyszalnym klikiem. Na pełen obrót przypada ich 120. Niestety, jak to z Seiko bywa, trójkątny znacznik z bezela nie trafia idealnie w podziałkę minutową na tarczy.
Ciekawe rozwiązania znajdziemy także na bransolecie. Ponieważ jej ogniwa są od boków zaślepione, na pierwszy rzut oka zdają się być pozbawione wyjmowanych łączników (czy to śrub, czy sztyftów). W rzeczywistości gniazda zlokalizowane są nietypowo, bo od wewnętrznej strony bransolety. Kolejna ukryta funkcja znajduje się w zapięciu. Le Montre Hermes - szwajcarski oddział zajmujący się wytwarzaniem zegarków Swiss Made - powstał oficjalnie dopiero w roku 1978. Czasomierze sygnowane logo marki są jednym z bardzo niewielu jej produktów, które nie powstają we Francji, ale i tak Hermes przykłada do nich uwagę równą tej charakteryzującej inne produkty. Nie mniej istotne co wygląd jest wrażenie z noszenia i użytkowania. Przy swoich gabarytach, i pomimo dość długich uszu, 1815 Chronograph świetnie leży na ręku, chowa się pod mankiet koszuli, nie przeszkadza i jest wygodny jak na klasyczny czasomierz przystało. Jest również intuicyjny w obsłudze, a precyzyjnie pracujący stoper to czysta przyjemność. Zwłaszcza, gdy tak jak ja lubicie tę komplikację. W szerokim bezelu, pod wspomnianym szafirem z antyrefleksem, Chopard zamknął nietypowo giloszowany cyferblat. Inspiracją stojącą za wzorem jest tęczówka oka alpejskiego orła – stąd też zresztą nazwa modelu. Motyw giloszowany jest w mosiężnej bazie, a następnie galwanizowany na odpowiedni kolor. I choć – nie ukrywam – podobieństwo wzoru jest widoczne, to są dwa zupełnie odmienne zegarki, które różni od siebie znacznie więcej niż tylko cena.
replika rolex klockor Po premierowej, stalowej wersji z niebieskim cyferblatem, Lange pokazało zegarek w białym złocie, zestawiony z antracytową tarczą i skórzanym lub gumowym paskiem. Co ciekawe – i moim zdaniem dyskusyjne – Odyseusza pomyślano jako koncept całkowicie integralny. Nie da się więc paska z wersji w białym złocie przełożyć do modelu stalowego, a jego bransoleta nie dopasuje się do złotej koperty. Jedyny minus to delikatnie ruszające się uszy. Być może to kwestia egzemplarza testowego, ale luzy mogą w dłuższej perspektywie czasu powodować zarysowania koperty.