rolex yacht master ii

Na pierwszy rzut oka Speedmaster A.D.2011 to czasomierz niemal tożsamy stylistycznie z poprzednikami. Profil koperty, czarny bezel ze skalą tachymetru, wypukłe szkło a pod nim czarna, matowa tarcza z białymi detalami (i świetnie, jaskrawo świecącą luminową) to elementy charakterystyczne dla DNA kolekcji. Pierwszą rzeczą, która niemal natychmiast zwraca uwagę, jest brak trzeciego totalizatora. replica Richard Mille rm 17 z więcej niż zdumiewającym skutkiem. Motto 'Art Of Fusion' wyraziło się już w pierwszym czasomierzu HUBLOT ery Bivera – pokazanym na BaselWorld 2005 - chronografie Big Bang. Złoto-gumowy, sportowy i wyrazisty model (choć zarzuty o podobieństwie do AP Royal Oak nie są do końca bezzasadne) nadał bieg dalszemu, ekspresowemu wręcz tempu rozwoju. Także oferowany przez nie przekrój czasomierzy jest tak zróżnicowany, jak to tylko możliwe – od produkowanych maszynowo, tanich kwarców, przez małe i większe marki niezależne z różnym poziomem skomplikowania, po mniejsze i większe firmy-manufaktury, zrzeszone lub nie w wielkich zegarkowych holdingach. Testowany zegarek to ewolucja kolekcji AC (Admiral’s Cup), teraz podzielonej na 3 podkolekcje: wspomnianą Legend, Chalenger i właśnie Seafender – najbardziej ekstremalną i sportową (choć o dziwo, zawierającą również tourbillona). Tegoroczne nowości to jednocześnie niejako ewolucja ubiegłorocznego modelu Deep Dive – wielkiego, 48mm 'tool-watch’a' o wodoszczelności na poziomie 1000m. Będąc przy tarczy warto zwrócić uwagę na drobne detale, jak np. końcówki wskazówek godzinowej i minutowej, które kryją w sobie kształt tarczy będącej niejako logotypem TAG Heuera. Centralny sekundnik zakończony jest żółtą końcówką o rzadko spotykanym wyglądzie. Prawdziwy miłośnik zegarków zapytany o najgorszy dla branży okres w historii, z pewnością wskaże kryzys kwarcowy. Pojawienie się w latach 70. minionego wieku modeli 'na baterię', niczym epidemia dotknęło wiele znanych i cenionych firm. Część z nich przepadła bezpowrotnie, a część reaktywowano dopiero po latach.
Szampański, z przyjemnie ciepłym, lekko kremowym odcieniem (podbitym jeszcze przez żółtozłote detale) ma zdecydowanie bardziej elegancki, garniturowy look. Dopasowuje się do niego także skromna ilość luminowy, obecnej jedynie na dwóch malutkich, prostokątnych punktach przy indeksach na godz. 3 i 9 oraz na stylizowanych wskazówkach. BB Black zadebiutował oficjalnie na początku października 2015 i absolutnie skradł serca kolekcjonerów. Ba, do sklepów pomaszerowali nawet posiadacze Patków, Audemarsów, IWC, Rolexów i innych zegarków ze znacznie wyższej półki, a nad swoim egzemplarzem rozpływał się m.in. John Mayer (do poczytania TUTAJ). Taka sama owacja przysługuje za całe wykonanie, estetykę i konstrukcję, a szczególnie za jedno konkretne rozwiązanie. W kalibrze 58-04 zaimplementowano mechanizm, który powinien znaleźć się w każdym mechanicznym zegarku z wyższej półki – secondo-zero-stop. Patent polega na tym, że w momencie odciągnięcia koronki sekundnik nie tylko stopuje ale i idealnie resetuje się na zero. Jest to nic innego jak węglik woframu. Koperta uformowana z tego materiału była dużo twardsza od stalowych, dzięki czemu trzeba było się bardzo postarać, żeby ją zarysować. Dla młodej firmy był to moment, w którym zdecydowała się 'iść w materiały' i design, a nie w wysokie zegarmistrzostwo. Całość wizualnie prezentuje się bardzo przyjemnie dla oka, jednakże szerokie polerowane elementy niemalże rysują się od samego patrzenia i tak samo łatwo się brudzą (podczas testów i robienia zdjęć moim najlepszym przyjacielem była szmatka z mikrofibry). Należy też zauważyć, że na bransolecie rzeczywista wysokość lug-to-lug zegarka wynosi ok. 53 mm.
Poza tym, kiedy ktoś skomplementuje posiadany przez nas czasomierz z historią, możemy o nim snuć długie legendy, a nie tylko podać markę, model i ewentualnie krótką opowieść o zakupie w salonie. Niestety, nabycie porządnego egzemplarza vintage nie jest takie proste. Po pierwsze te naprawdę niezwykłe osiągają na aukcjach takie ceny, że mogą sobie na nie pozwolić nieliczni. Jest w branży zegarkowej kilka marek, które są więźniami swojego DNA i jakiekolwiek wykroczenie poza trzeba by uznać co najmniej za szaleństwo. Zwykło się mówić, że Rolex to Rolex i niczego przełomowo nowego nigdy nie pokaże, a jego designerzy mają najnudniejszą pracę na świecie. Chyba jeszcze gorzej ma Officine Panerai – firma dwóch nienaruszalnych wzorców. Radomir, Luminor i...