Zaprezentowany na targach w Bazylei w 2013 roku Longines Heritage 1973 dostępny jest w dwóch wersjach kolorystycznych. Jedna to czarna tarcza ze srebrnymi totalizatorami, a druga – ta przypominająca model historyczny i testowana przez nas - biała tarcza z czarnymi totalizatorami. nep Omega horloges Tarcza Montblanca to sporo różnych, obracających się niezależnie dysków. Jeden z nich - widoczny w centralnej części – to jasnoniebieska powierzchnia (nawiązanie do oceanów), w której wycięto kształty przypominające kontynenty. Pod nią obraca się dysk – w części ciemnoniebieski – mający za zadanie wskazać w jakiej części świata panuje noc. W dobie mody na vintage prosty nurek z dużymi, okrągłymi indeksami, stalową kopertą, obrotowym bezelem i masą starego, dobrego szyku a’la lata 60. okazał się prostą receptą na sukces. Pierwsza wersja miała bezel w kolorze burgunda i czarną tarczę ze złotymi aplikacjami – wyglądała rewelacyjnie (po części przez swoją nietypowość), a my z detalami i przyjemnością zrecenzowaliśmy ją TUTAJ. Sam mechanizm wykorzystany do napędzania zegarka, oznaczony symbolem 30110, to nic innego jak Sellita SW300. Werk jest usprawniany i modyfikowany w Schaffhausen, ale pomimo wszystko pozostaje najsłabszym punktem czasomierza. Nie chcę powiedzieć, że jest zły, bo to nieprawda (to tzw. sprawdzony 'wół roboczy'), ale od firmy takiej jak IWC oczekiwałbym czegoś więcej. Dwa liczniki stopera, 30-minutowy oraz 12-godzinny, to już pełnoprawne, lekko wpuszczone w cyferblat tarczki ze szlifem ślimakowym. Tarcza jest półmatowa, leciutko opalizująca pod światłem, z nałożonymi indeksami godzinowymi i prostymi, wypełnionymi luminową wskazówkami. Od zewnątrz otacza ją lekko uniesiony ring z podziałką minutową. Gdyby projektanci zegarka nie zdecydowali się na aplikację wielkich stalowych indeksów i inskrypcji, to w zestawieniu z zachowanymi z poprzednich wersji wskazówkami, obwódkami totalizatorów stopera, tachymetrem i stalową konstrukcją (również bardzo przyjemną i ładną bransoletą z satynowano-polerowanymi ogniwami) Carrera Day-Date byłaby zegarkiem bliskim ideałowi – oczywiście w swojej kategorii.
Wzorcem dla modelu Ref. 168583-3001 był pierwszy L.U.C z roku 1996. L.U.C w nazwie to oczywiście Louis-Ulysse Chopard (założyciel marki), a 1860 jest datą jej powstania. Jeden rzut oka na pierwowzór wystarczy, by doskonale zrozumieć estetyczne inspiracje projektantów. Pod wspomnianą tarczą, w wycięciu, widać datownik stylizowany na licznik przebiegu. Właściwą datę odczytamy dzięki widocznemu nieco powyżej, pomarańczowemu trójkącikowi. Muszę przyznać, że całe to połączenie 'prędkościomierza' z 'licznikiem' udało się znakomicie. Wszystkie tarczki - włącznie ze wskaźnikiem rezerwy chodu - otoczono metalowymi, wypolerowanymi na wysoki połysk ramkami. Osobiście miałem jednak z paskiem dość poważny problem. Producent przygotował w nim dziurki w ten sposób, że po zapięciu na ostatnią z nich, pomiędzy zegarek a nadgarstek (mój obwód to ~17,5cm) wchodziły aż dwa palce. Szczerze mówiąc recenzowałem już sporo o wiele większych zegarków (np. potężnego, 47mm PAMa) i nigdy nie spotkałem się z sytuacją, w której pasek byłby za duży. Widać zawsze musi być ten pierwszy raz. Tudor podbił zegarkowe nadgarstki, podbił genewskie GPHG (już nawet nie pamiętam ile otrzymał statuetek) i z miejsca stał się 'go-to' marką dla kogoś z budżetem w okolicach 10000 PLN. Próżno szukać na rynku drugiej firmy, która swoim logo branduje zegarki od kilkuset złotych po kilkaset tysięcy, pokrywając po drodze praktycznie każdy segment cenowy. Dwa zegarki Seiko pokazaliśmy już w naszych obszernych testach – mowa o kwarcowym Astronie z modułem GPS i napędzane hybrydowym mechanizmem Spring Drive Grand Seiko w wersji GMT.
4) jest łatwe i wygodne. Sekundnik płynnie startuje i zatrzymuje się dokładnie w momencie wciśnięcia przycisku, a wskazówka licznika minutowego skacze do kolejnej minuty idealnie w momencie przekraczania 60-tej sekundy przez grot wskazówki sekundowej. Marka krok po kroku, a raczej, patrząc na bardzo krótki w porównaniu z innymi tuzami zegarmistrzostwa, skok po skoku, pędzi do przodu. Wielkimi susami.