W praktyce oznacza to, że zegarek traktuje miesiące na przemian jako 30 lub 31-dniowe, a na przełomie lutego i marca konieczna jest ręczna korekta ustawień daty. Niedogodność jest właściwie pomijalna, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że zegarek kosztuje około 30.000zł. Przyznam szczerze, że dopiero ostatnie zmiany w projekcie Aquaracera sprawiły, że zwróciłem na niego uwagę. Zasługa w tym głównie przeprojektowanego, 12-kątnego bezela, który teraz ma zdecydowanie bardziej 'kanciaste' krawędzie i dodatkowe wypustki, nadające mu bardziej surowego charakteru oraz ułatwiające obrót całego pierścienia. replica gucci jassen Na szczęście tę część ogląda się głównie wieczorem i rano, kiedy go zdejmujemy lub zakładamy. Jedyne, przełamujące szaro-czarne oblicze czasomierza detale to czerwona nazwa kolekcji (na tarczy minutowej stopera) i grot wskazówki sekundnika. Choć bez cienia wątpliwości werk 'in-house' znacząco podniósłby wartość Legend Divera, pogodzić trzeba się z faktem, że ten - jak i inne zegarki firmy - napędzają mechanizmy stworzone przez firmę ETA. W opisywanym modelu pracuje automatyczny kaliber L633 będący w istocie kalibrem ETA 2824-2. Posiadający automatyczny naciąg werk pracuje z częstotliwością 4Hz (28. Deepsea to jeden z nielicznych zegarków Rolexa z datą, który nie ma charakterystycznej, wyróżniającej go lupki. Jedni twierdzą, że słynne 'oko cyklopa' oderwałoby się na dużych głębokościach inni, że większa odległość od tarczy (spowodowana grubszym szkiełkiem) dawałaby zbyt duże powiększenie, co nie wyglądałoby dobrze.
Jeśli śledzicie uważnie nasze recenzje, mieliście już okazję przeczytać o wspomnianym przed chwilą patencie IWC – połączeniu dwóch totalizatorów chronografu w jeden – niczym zegarek w zegarku. Rozwiązanie to zaimplementowano w manufakturowym kalibrze 89361 'Made In Schaffhausen'. Niestety dużym minusem jak dla mnie jest brak sekundnika, gdyż po pierwsze zegarek sprawia wrażenie 'martwego', a po drugie nie można zbadać odchyłek dobowych. Po tygodniu testu (na ręku, w rotomacie oraz leżący w bezruchu) sumarycznej odchyłki minutowej zauważalnej w stosunku do kwarcowego zegarka nie stwierdziłem żadnej. W ubiegłym roku w kolekcji marki zadebiutował model bezpośrednio nawiązujący do historii firmy i jej prezydenckich konotacji – 50s Presidents Watch (pisaliśmy o nim TUTAJ) – wszystkie dzieła manufaktury są bezbłędnie kojarzone zarówno z przywódcami USA jak i z alarmem Criket – chlubą zegarmistrzostwa VULCAIN. Za każdym razem gdy lubiany przeze mnie klasyczny model powiększany jest do rozmiarów odpowiadających dzisiejszym standardom, moją pierwszą obawą jest spadek wygody noszenia. Choć pod względem estetycznym nowy 38 mm Conquest na żywo traci ciut ze swojego wintydżowego charakteru, w zamian zyskuje odrobinę lepszej prezencji na nadgarstku. Przy czym nadal bardzo wygodnie się go nosi. Od dnia swojego zmartwychwstania i premiery Heritage Chronograph w 2011 roku (ciągle mojego ulubionego Tudora) bacznie przyglądam się drodze, jaką obrała genewska marka. Nie można oczywiście Tudora porównywać do Rolexa, ale mówiąc zupełnie szczerze, nowości tej pierwszej marki wywołują u mnie daleko głębsze emocje.
W składającym się z 219 części werku 899, zastosowano rozwiązania znane rodziny kalibrów Autotractor. Oznacza to, iż położono szczególny nacisk na minimalizację tarcia pomiędzy ruchomymi elementami. Do realizacji tego celu użyto kół o zmienionej geometrii zębów nadając im zaokrąglony profil. Wahnik pracuje na łożyskach ceramicznych. W odróżnieniu od modelu kwarcowego, w wersji mechanicznej Tissot ozdobił tarczę maszynowo wytłaczanym giloszem, składającym się z małych kwadracików, a’la wzór stosowany np. przez... wiecie kogo. Kolor jest metalicznie niebieski, a to sprawia, że pod pewnymi kątami padania światła tarcza wydaje się głęboko granatowa, a nawet czarna.