Przejdźmy zatem do szczegółów. W zegarku urzekły mnie dwie rzeczy: koperta oraz tarcza. To co wielu urzeka w zegarkach mechanicznych, to właśnie wskazówka sekundowa, która przeciwieństwie do skaczącego kwarcu wykonuje pozornie płynny ruch - pozornie, bowiem w tradycyjnie regulowanym kołem balansowym mechanizmie ruch ten jest zależny od jego taktowania, czyli częstotliwości pracy. Pomysł jest odważny – to muszę Longinesowi oddać – ale pasuje. Pasek zapina się łatwo i wygodnie na prostą, stalową klamerkę. Sam pasek jest wykonany z syntetycznego materiału przypominającego kewlar (z białym przeszyciem, podszyty od spodu czarnym filcem). Stalowe zapięcie (na trzpień) ozdobione jest od góry motywem 'Clou de Paris' i logotypem marki Longines. Ściśle limitowana edycja Anniversary Heart powstała w kilku wariantach kolorystycznych oraz dwóch wariantach koperty: stalowej i z różowego złota. Wersja w stali dostępna była z czarną, białą lub miedzianą tarczą – i to ten właśnie model przypadł nam do testów. W 42mm kopercie zamknięto wszystkie charakterystyczne elementy designu i stylu bezbłędnie kojarzącego się z marką. Jak już wiemy, krzem to swego rodzaju 'złoty środek' współczesnego zegarmistrzostwa, niwelujący konieczność smarowania i poprawiający parametry mechaniczne komponentów, co z kolei przekłada się na zwiększoną żywotność. Jest wreszcie ostatni, ale być może najbardziej imponujący detal.
Jest też szybka korekta datownika i wspomniane dokręcanie z koronki – słowem absolutnie wszystko, czego można by oczekiwać. Prostego rozwiązania na ten stan rzeczy nie ma, ale – co podkreślam zawsze – produkt powinien bronić się sam, niezależnie od logotypu. Slim d’Hermes w mojej ocenie – i ocenie mojego nadgarstka – broni się świetnie. Szczerze, to jeden z ciekawszych klasyków jakie dane było mi nosić. Okienko daty sprzęgnięto z kolei ze znajdującym się na godzinie 10 korektorem, obsługiwanym dołączonym do zestawu przyrządem. Oczywiście zmiany można dokonywać nawet długopisem, ale to łatwa droga do zarysowania gładkiej jak tafla powierzchni koperty. Przy zegarkach z licznymi funkcjami jestem zwolennikiem stosowania korektorów zamiast integrowania wszystkiego z koronką. Model ze stoperem zadebiutował w formie limitowanej wersji z kopertą z brązu, którą zadedykowano pierwszemu czarnoskóremu nurkowi Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych – Carlowi Brashearowi (pisaliśmy o nim TUTAJ). Pamiętam dokładnie, jak podczas targów w Bazylei pokazał nam go na stoisku Orisa sam syn Carla Brasheara. Nie było chyba osoby, której zegarek by się nie spodobał. Mechanizm, który dodatkowo uzasadnia ocenę Slim d’Hermes jako zegarka płaskiego, to kaliber H1950. Powstaje w manufakturze Voucher, częściowo należącej do Hermesa. Ultra-cienka konstrukcja ma automatyczny naciąg w formie mikro-wahnika wkomponowanego w werk.
Replik TAG Heuer Uhren Ten oryginalny miał stalową kopertę o średnicy raptem 34,5 mm, która we współczesnym wydaniu urosła do dwóch rozmiarów: 37 mm i 40 mm. Choć wygląda oryginalnie i pewnie dodaje zegarkowi charakteru, w moich oczach wygląda przesadnie casualowo. W zestawie z zegarkiem dostajemy też drugi pasek - skórzane NATO - w kolorze szarym z fakturą i czarnymi, skórzanymi szlufkami. Ten też nie ratuje sytuacji, więc szybko zmieniłem pasek na naszą szarą skórę 'pull-up'.